29 września 2013

Czarująca Palma de Mallorca

Mówią o niej "mała Barcelona". Choć w Barcelonie jeszcze nie byłam (sic!), to trochę tak właśnie wyobrażam sobie to miasto - pełne życia, słońca, platanowych alejek i... Gaudiego. Jest dla mnie Barcelona symbolem miasta, które czaruje, flirtuje z turystą, prowadząc po pełnych uroku uliczkach. I trochę tego wszystkiego odnalazłam właśnie w Palmie.

Do Palmy zajechaliśmy w ramach zwiedzania Majorki, podczas tygodniowego urlopu na tej wyspie. Spędziliśmy w niej dobre kilka godzin, choć myślę, że można by zostać w niej nawet na jedną - dwie doby, tak by ze spokojem nacieszyć się jej atmosferą, a także skorzystać z dostępnych tu knajpek oraz położenia nad samym morzem. Miasto dobrze nadaje się na krótki city break, a w sezonie lata tutaj wiele tanich linii (m. in. Ryanair z Poznania). Dobra komunikacja z resztą wyspy oraz piękne wybrzeże zachęcają jednak do pozostania na Majorce dłużej.

TROCHĘ METROPOLII
Podobno mieszka tu połowa mieszkańców Majorki. Nic więc dziwnego, że ruch na ulicach Palmy jest spory, a o miejsce parkingowe jest bardzo trudno (o parkowaniu bezpłatnym w centrum można zapomnieć). Palma to największy węzeł komunikacyjny Balearów, którego lotnisko należy do najbardziej ruchliwych w Europie. Miasto jest dobrze skomunikowane z resztą wyspy (autostrada, autobusy, pociąg) i dysponuje kilkoma parkingami buforowymi (1,70/godzinę). Mimo dużego natężenia ruchu samochodowego jako pieszy nie czułam się źle, co więcej - byłam pozytywnie zaskoczona tym, że kierowcy przestrzegają przepisów odnośnie prędkości, a przyciski włączające zielone światło na przejściu rzeczywiście po kilku sekundach działają (nie to co w Poznaniu if you know what I mean ;).



TROCHĘ GOTYKU
Zwiedzanie starej części Palmy najlepiej zacząć od jej najbardziej dostojnej atrakcji - katedry La Seu. Budynek w stylu kastilijskiego gotyku dominuje w panoramie miasta, nadając jej wysublimowany charakter. Obecny, neogotycki styl świątynia zyskała w wyniku odbudowy w XIX wieku.
Przed wejściem do świątyni warto zwrócić uwagę na gotyckie portale nad dawnymi wejściami oraz piękne zdobienia łuków przyporowych katedry. Do wewnątrz wchodzi się z boku budynku, przez muzeum znajdujące się w zakrystii. Wstęp kosztuje 6€ i czasem sporo czasu - my trafiliśmy na nieco luźniejszy moment, jeszcze przed południem, jednak kiedy wychodziliśmy kolejka osiągała długość około 50 metrów. Strach pomyśleć jak wygląda to w szczycie sezonu!
Kiedy już przedostaniemy się przez muzealne ekspozycje sprzętów liturgicznych do gotyckiego wnętrza katedry, naszym oczom ukarze się piękny kontrast surowej szarości murów z tęczowymi światłami witraży. Główna nawa, o ogromnych wymiarach, otoczona jest smukłymi kolumnami, nadającymi kompozycji niezwykłej lekkości. Pięknym akcentem, dla którego warto zadrzeć głowę do góry, jest ponat 700-letnia rozeta. 
TROCHĘ GAUDIEGO
Główna kaplica, zwana Królewską, została przebudowana przez Antonia Gaudíego, dzięki czemu ta część została odsłonięta dla wiernych. Kompozycje z motywami roślinnymi, które zdobią tron biskupi, a także korona cierniowa zawieszona nad ołtarzem to także dzieła katalońskiego artysty. Jedna z wielu bocznych kaplic, Capella de Sant Bernat, została przebudowana przez Joana Rubia, współpracownika i naśladowcę Gaudíego. 
TROCHĘ  MONARCHII
W pobliżu La Seu, znajduje się Palau de l'Almudaina, dawna siedziba władców Majorki. Obecnie budynek stanowi siedzibę króla Hiszpanii, który często przebywa na wyspie w okresie letnim. Wnętrze pałacu obywatele Unii Europejskiej mogą zwiedzać darmowo w środy i czwartki. Podobno warto tam zajrzeć dla pięknych kaplic oraz sali audiencyjnej. Dla wszystkich jest za to dostępny ogród S'Hort del Rei, znajdujący się poniżej pałacu.  
TROCHĘ HISTORII (ALE BEZ PRZESADY)
Około 150 metrów od katedry znajduje się Muzeum Historyczne, prezentujące eksponaty z czasów prehistorycznych, mauretańskich, a także arabskich. W starym mieście, niedaleko murów miejskich, zobaczyć można również pozostałości arabskich łaźni (Banys Àrabs, wstęp 2). W samym mieście z dawnych rzymskich budowli ostał się jedynie fragment łuku. W starej części Palmy znajdują się dwa inne, poza katedrą, zabytkowe kościoły - Santa Eulalia i Klasztor Świętego Franciszka. Pierwszy z nich (na zdjęciu poniżej, po prawej) jest jedną z pierwszych świątyń wybudowanych na Majorce. Mimo wieloletniej historii Palma nie jest "pomnikiem", a pełną życia przestrzenią, w której chce się przebywać i odpoczywać. 

TROCHĘ (WIĘCEJ) LUDZI
Oddalając się od katedry i brzegu morza nie spodziewajmy się większego spokoju na ulicach, a raczej przeciwnie - jeszcze większego przepływu turystów. Przed manierystycznym ratuszem z XVI wieku każdy chce mieć zdjęcie, nic więc dziwnego, że jest tu tyle ludzi. Piękny budynek wart jest chwili zatrzymania - zdobią go piękne kariatydy oraz atlasy, które nieprzerwanie od wielu lat przytrzymują dach Ajutamentu
Jeszcze większy rumor panuje na Plaça Major, powstałym wskutek wyburzenia siedziby inkwizycji. W miejscu dawnego pogromu myśli niepokornej obecnie spaceruje wielu niepokornych turystów, z których część zatrzymuje się w licznych kawiarenkach czy przy straganach.
TROCHĘ JEDZENIA
Stare miasto Palmy nęci witrynami pełnymi smakowitości. Słodkie ensaïmadas, lody w tysiącach smaków, a może, na nieco konkretniejszą nutę, hiszpańskie tapas? Na cokolwiek chęć dopadła by Ciebie, mknącego wśród wąskich uliczek, możesz ją zaspokoić. 
My zdecydowaliśmy się na lokalne frit mallorqui - tapas w postaci drobno posiekanych podrobów wraz z jarzynami, przyprawione czosnkiem i koprem włoskim.  Jak na potrawę zamówioną "w ciemno" było bardzo smakowicie, choć przyznaję, że jako bardzo wybredny mięsożerca (ograniczający się jedynie do drobiu), wyjadłam jedynie część warzywną. Knajpę mogę polecić - znajduje się nieco na uboczu, przez co ceny bardziej przystępne (kawa 2 , tapas 4,50 ), a o jakości obsługi świadczy przeważająca liczba "lokalsów", stołujących się w tymże miejscu (Café Verde, info i recenzje TUTAJ). 
TROCHĘ ARTYZMU
Uwrażliwione artystycznie dusze znajdą w Palmie coś dla siebie. Na Majorce tworzył przez znaczną część swojego życia Joan Miró, którego dom stanowi obecznie siedzibę fundacji na rzecz młodych artystów, a także galerię dzieł abstrakcjonisty (informacje TUTAJ). Miłośnicy architektury secesyjnej (jak ja!) nie będą zawiedzeni. Wystarczy spojrzeć chociażby na kamienice Can Forteza Rey czy Gran Hotel. Są to dzieła naśladowców katalońskiego mistrza, uznawane za najwspanialsze przykłady hiszpańskiego modernismo.
DUŻO UROKU
Myślę, że o fenomenie Palmy nie decyduje ilość zabytków, a raczej ogólna atmosfera i dbałość o estetykę starego miasta, nawet w najdrobniejszych szczegółach. Nawet witryny sklepowe potrafią tu zaczarować. Podczas spaceru trzeba mieć jedynie wyczulone oko na piękne detale i... pstrykać.

TROCHĘ... OKOLIC 
Kiedy już nasycimy się klimatem Starówki, mamy do wyboru zobaczenie zamku Castell de Bellver - twierdzy z XIV wieku z pięknym widokiem na zatokę; Poble Espanyol - wioski hiszpańskiej, w której na niewielkim obszarze przedstawiono "Hiszpanię w pigułce", wraz z najważniejszymi jej zabytkami (podobna atrakcja znajduje się w Barcelonie) czy po prostu portu w Palmie.  My postanowiliśmy odwiedzić kurort znajdujący się na zachód od Palmy, uchodzący za wakacyjną miejscówkę światowych elit. Puerto Portals, bo o tym miasteczku mowa, nie ma samo w sobie jakiś większych atrakcji, co nie znaczy, że nie ma na co popatrzeć. Piękne jachty i luksusowe butiki sprawiają, że aż chce się zaśpiewać za pewnym Skrzypkiem "Gdybym był bogaty...".

PODSUMOWANIE
Niezależnie od tego, w jakich okolicznościach traficie do stolicy Balearów, czy - jak my - przemierzając wyspę wypożyczonym autem, czy też bezpośrednio lecąc tutaj na city break, na zwiedzanie Palma de Mallorca zarezerwujcie sobie trochę czasu i energii. Palma odwdzięczy się Wam za to pięknymi obrazami, intensywnymi smakami i przyjemnymi wrażeniami, które zostają w nas na dużo dłużej niż trwa sam pobyt na miejscu.

5 komentarzy:

  1. Świetna relacja! Klimat faktycznie bardzo przybliżony do Barcelony, jednak wydaje mi się, że Palma jest bardziej kameralna przez co bardziej intymna i czarująca niż stolica Katalonii :) czekam na kolejną relacje (i zdjęcia rzecz jasna!) z Majorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna relacja, byłem niedawno :)
    Niepotrzebnie sklejasz te zdjęcia, słabo to wygląda, jest na to rada, rób zawsze w poziomie, jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. rewelacja! dzięki za te informacje! tego właśnie szukałem! a zdjęcia... SUPER!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc i zainspirować :-). Pozdrawiam!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...